Muzyka Relaksacyjna Victor 11
zawartość Twojego koszyka
0 szt.  o wartości: 0,00 zł
Koszyk
Kategorie
Wyszukiwanie
Szukana fraza:
Przedział cenowy:
do
Nowości
Zobacz wszystkie
Producenci
Informacje
Aktualności
Nasze usługi
Aktualności
TRANSFORMACJA   Data: 17 grudzień 2006
Pozwól sobie na „śmierć” tej negatywnej stronie swojego życia. Być może zaboli ale warto. Pozwól sobie na „narodziny” swojej wewnętrznej, boskiej natury, jaką masz w sobie od zawsze a doświadczysz takiego cudu jakiego jeszcze nigdy nie poznałeś, nie doświadczyłeś…


Siedzisz przed telewizorem i z podświadomym poirytowaniem śledzisz codzienne informacje… Może oglądasz jakiś film lub kabaret. Program na chwile pozwala ci „oderwać” się od codziennych spraw. Pilotem przerzucasz kanały i… wyłączasz telewizor. Siadasz do komputera, odpalasz internet i znów czegoś szukasz. Gdybyś nagle miał to precyzyjnie określić – nazwać to co byś zrobił? Gdyby przyszło ci opisać szczegółowo swoje uczucie – umiałbyś? Poirytowanie i nerwowość to nie tylko codzienna bieganina „za chlebem” – to również ucieczka! Uciekasz przed sobą i nawet o tym nie wiesz – nie jesteś do końca świadomy. Zakładasz maski, za którymi chcesz spełniać siebie, swoje życie. Potem płacisz cenę – bardzo wysoką cenę za udawanie. Winę zwalasz na los, na Boga, na innych – tylko nie na siebie. To cię oszukał znajomy, to Bóg doprowadził do tej tragedii – innym razem system kraju i polityki doprowadza ciebie do nędzy i ubóstwa… Tak – wymówek jest wystarczająco dużo, aby na chwilę uciec od odpowiedzialności za własne życie i jego konsekwencję. Ale twoja dusza powoli się „budzi”! To, co dzieje się dookoła ciebie jest jej wołaniem (cokolwiek to jest!). Czy chcesz je poznać? Odpowiesz – TAK! Czy aby na pewno?...
Otóż wiedz o tym, że ponownie uciekasz tym razem w inny świat – w świat „duchowy” (często tak go nazywasz). Najgorsze jest to, że twój wewnętrzny mechanizm wciąż działa tak samo! Co z tego wynika? Nic… Znowu NIC! Kolejne maski (może troszkę ładniejsze, bo takie „anielskie”) zakładasz i myślisz , że zbawiasz świat, „siejesz” miłość, dobroć… Fajnie – jeśli go zbawisz i uczynisz to w zgodzie z własną naturą to owoce twojego życia będą smakowały najlepiej, będą wielkie i obfite! Bo, cokolwiek „zasiejesz to i zbierzesz”… Ale przestań udawać! Przestań udawać w jakimkolwiek świecie żyjesz! Bądź sobą i … bądź świadom tego, co robisz a życie ci odpłaci w sposób jakiego się nawet nie spodziewasz.
Według najstarszych i najmądrzejszych filozofii świata (min HUNA) człowiek „składa” się z 3 jaźni: Świadomość, Podświadomość i Nadświadomość… To tak jakby 3 w 1. Odpowiednia harmonia pomiędzy tymi trzema jaźniami „uwidacznia” się w życiu codziennym poprzez dobrobyt (ten materialny i ten duchowy). To taka główna zasada prawidłowego funkcjonowania ludzkiej natury. Jakiekolwiek ustępstwa od takiego dobrobytu sygnalizują „załamania” harmonii lub jej brak. Ale nie o tym będę teraz rozważał…
Gdy ktoś krzyczy o miłości, dobroci, czy szczęściu uśmiechając się przy tym i mówi, że jest „aniołem” to prowokuje w tobie myśl , która w szczególny sposób zwraca swój kierunek na Istoty będące na wyższym poziomie. My, jako ludzie, mamy dostęp do maksymalnej wibracji naszej Nadświadomości, czyli tzw. boskiej cząstki naszej natury. To, co jest ponad nie jest dla nas w najmniejszym stopniu doświadczalne. Niemożliwe jest doświadczenie czegoś , co jest ponad naszym poziomem! Natomiast doświadczenia z poziomu Nadświadomości to pełnia szczęścia i harmonii (to oświecenie). Wielkie uniesienia, wzruszenia, czy poziomy głębin duchowych są zaledwie maleńką cząstką jaką możemy doświadczać tu i teraz ale… niestety – tylko na naszym etapie rozwoju, czyli czysto ludzkim. Osoby mające „przekazy” z góry, czy natchnienia, przypisują to wpływom Wyższych Istot, co niekoniecznie musi być prawdą. Nie oznacza to również, że takich sygnałów nie ma! To, że czegoś nie można ‘udowodnić” nie oznacza, że nie istnieje! O co więc tu chodzi? O bardzo prostą rzecz: abyśmy potrafili odczytać to, co jest nasze (świat materialny i astralny) w sposób jak najbardziej właściwy, ponieważ nasza materia i świat duchowy wzajemnie się przenikają i „egzystują” na porównywalnym poziomie ludzkich jaźni.
Wiele się dziś mówi, pisze (i nie tylko ) o postaciach z „wyższych” sfer, jakie nazywamy „aniołami”. Wielu też ludzi usiłuje podpisywać się pod tymi Istotami próbując się z nimi utożsamiać. Nazywając siebie „aniołami” w ten sposób krzyczą o miłości, dobroci, szczodrości i wielu innych wartościach… Ty im wierzysz, fascynujesz się, podziwiasz a oni tylko… krzyczą!.. Krzyczą, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Taki sposób funkcjonowania daje do zrozumienia banalnie prostą rzecz: brak właściwej samooceny. Otóż tak – brak właściwej samooceny jest powodem ‘ucieczki” w świat, jakiego nie mamy w sobie a byśmy chcieli mieć. Jest również wyraźnym sygnałem do ujrzenia wewnętrznych braków. Osoba „krzycząca” w ten sposób rekompensuje sobie niskie poczucie własnej wartości.
A co z Aniołami? Po prostu nic… One istnieją! Są obok nas o każdej porze. Ich obecność to fundamentalna część sensu naszego życia! Powinieneś wiedzieć mój Przyjacielu, że – gdy ktoś naprawdę miał kontakt z Aniołem czy Aniołami to nie musi tego podkreślać! Jego życie przepojone jest miłością, szczęściem, dobrobytem! Ten „ktoś” być może jest bardziej ludzki niż wielu „dobrych ludzi”! Nie musi „gadać” o miłości i Bogu – przejawia to w każdej cząstce swojego życia! Ten ów „ktoś” odnalazł siebie takiego jakim jest naprawdę – odnalazł Boską Istotę własnej Duszy…
Gdzie więc szukać wzorca do naśladowania? Kto ma być tym „idolem” życia? Hmm… A po co ci wzorzec czy idol? Po co ci „anioł” w ludzkim ciele, którego życie się wali a on „daje” ci „miłość” udając, czy manipulując tobą ?.. Po co ci cokolwiek, co inni chcą dawać – no może raczej właściwym byłoby sprzedawać – po co?
No tak – świat jest zespolonym systemem samo uzupełniających się wartości. Jest mieszaniną chaosu, z której rodzi się pełnia harmonii. To wcale nie jakaś fikcja, czy zaprzeczenie – to rzeczywistość, której warto być świadomym. Lawina informacji i różnych wartości, czy wydarzeń jest tylko po to, byś mógł odzyskać świadomość – świadomość swojej własnej wartości, wewnętrznej natury. Ale najpierw potrzebny ci klucz!
Pozostawmy na chwilę Anioły i „anioły”… Spróbujemy teraz odnaleźć klucz do zamkniętych drzwi własnej duszy… tak naprawdę niewiele trzeba aby go znaleźć.. Jednym z najważniejszych warunków jest BYĆ ŚWIADOMYM! Proste słowa ale mogą nastręczyć trochę nieporozumień. Co znaczy BYĆ ŚWIADOMYM?
1. Nie udajemy – akceptujemy siebie (i swój stan!) takiego jakim naprawdę jesteśmy!
2. „Zwalamy” wszelkie maski, jakie sobie w życiu nałożyliśmy!
3. Dajemy sobie to, co chcemy otrzymać i dawać innym!
4. Akceptujemy swoją „ludzkość” natury taką jaką jest – ze wszystkimi uczuciami i emocjami – bez oceniania i „cenzury”!
5. Uwalniamy to, co nam niepotrzebne – wszelkie wzorce emocjonalne itp.
6. Odpowiedzi na wszelkie pytania i pretensje za „krzywdzący los” szukamy we własnym wnętrzu, czyli bierzemy odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce…
7. Wreszcie stajemy się dla siebie tak bardzo ważni, jak ważni jesteśmy dla Boga… Stajemy się Jego Ukochanymi Dziećmi.

Spełnienie tych warunków jest banalnie proste ale może „zaboleć”. Ból wynika z uwarunkowań, a je trzeba odreagować. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie (proszę nie myl z okłamywaniem siebie!) i odpowiedzenie na pytanie KIM NAPRAWDĘ JESTEM. Wszelkie emocje wstydu, lęku strachu, złości są w tobie i… są ludzkie! Nie oceniaj ich! Nie wstydź się tego! Jedyne , co powinieneś zrobić to pokochać!... Tak! Pokochaj swoje emocje również! Doświadczysz wówczas cudu, bo… one odejdą. Twoja Podświadomość „odstawi” to, co w tobie złe a co zaakceptujesz z jednego prostego powodu: TO PRZESTANIE BYĆ DLA CIEBIE „WAŻNE”. Podświadomość „trzyma” się niektórych przekonań, bo są one dla ciebie ważne, bo czujesz z nimi związany lęk lub inne emocje. Zaakceptujesz – odejdą…
Nie oznacza to, że opuszczą cię wszelkie emocje i uczucia!. Człowiek jest z natury dobry i bosko doskonały i , jeśli masz czyste intencje, uświadomisz sobie to i wiele innych fascynujących rzeczy. Te dobre emocje , uczucia czy inne wartości – zostaną, będą bardziej uwidocznione w tobie i w twoim życiu.

Pozwól sobie na „śmierć” tej negatywnej stronie swojego życia. Być może zaboli ale warto. Pozwól sobie na „narodziny” swojej wewnętrznej, boskiej natury, jaką masz w sobie od zawsze a doświadczysz takiego cudu jakiego jeszcze nigdy nie poznałeś, nie doświadczyłeś…

Pewnego dnia przybył do mnie Anioł.
W swych dłoniach trzymał ‘zawiniątko”.
W milczeniu, z kamienną twarzą podał mi je…
Gdy rozchyliłem szal ujrzałem zmasakrowaną twarz dziecka….
Dziecka, które jeszcze żyło i..
patrzyło na mnie maleńkimi, świecącymi oczkami – nawet nie płakało…

W tym momencie nieokreślony ból przeszył moje serce…
moją duszę…
mój umysł…

Krzyk rozdarł wszechświat – całkiem w milczeniu!
Bez słowa…
Kim jesteś?...
Boże!
Jak takie „coś” może żyć?...

Bóg uśmiechnął się i rzekł:
- Spójrz uważniej! To przecież Ty.

W ułamku sekundy całe życie przemknęło mi przed oczami…
Przytuliwszy do piersi DZIECKO chciałem zniknąć, umrzeć, przestać istnieć….
- chciałem nie czuć….

Może to sporo czasu, może sekunda lub dwie – jakie to ma znaczenie,
gdy określić się nie da czegoś, co jest sensem, miłością podobno a co nią nie jest….

- Bo jest! – powiedział Bóg – Życie jest sensem! Miłością! A Ty JESTEŚ - tym dzieckiem jesteś Ty – Ty, który jesteś owocem mojej MIŁOŚCI… Zrodziłem ciebie z najgłębszych otchłani mego serca! Ukochałem ponad wszystko – ukochałem ponad siebie, choć jestem Bogiem… teraz oddaję ci siebie, abyś ujrzał, co zrobiłeś….

Pojawiła się ciemność. Pojawiła się nicość, obojętność… chłód… Ale moje serce wciąż biło!!!

- Przebacz!… - przenikliwy szept przeszywał mi wnętrze… dlaczego ja?... – bo tylko ty możesz to uczynić – przebaczyć sobie… - uśmiechnął się Bóg

Otworzyłem oczy i….
Dziecko nadal patrzyło na mnie całkiem zdrowiutkie i uśmiechnięte!
Wyciągnęło do mnie rączki i tak mocno wtuliło się we mnie…

- już dobrze… dobrze… - tylko to potrafiłem powiedzieć…

- Popatrz na Dziecko – powiedział Bóg - to Ja Jestem – Jestem Tobą a Ty jesteś mną! I nie ma takiej rzeczy na świecie, której bym dla ciebie nie zrobił! Pozwól mi tylko być i … kochać…

Słowa Boga były moimi słowami – moje słowa były Jego…

Cudowna Światłość i przyjemne ciepło przeniknęły przeze mnie.

Tak oto urodziłem się po raz kolejny!
Odrodziło się moje serce – moja dusza…

Cudowny jesteś Boże! – uśmiechnąłem się w uczuciu szczęścia i ulgi…
Gdziekolwiek będę szedł i cokolwiek robił proszę Cię, nie pozwól mi, by choć jedna łza spłynęła po policzku mego dziecka!...

- Wiesz – wyszeptał Bóg – wystarczy tylko abyś kochał siebie , kochał siebie takiego jakim jesteś. Nic więcej. To jedyna droga, jaką możesz do mnie dotrzeć, bo tak naprawdę Ja wciąż byłem, jestem i … będę w tobie aż do skończenia, które nigdy nie nastąpi! Tak długo, aż będziesz czuł w najmniejszej cząstce swego jestestwa – swojej duszy - MOJĄ MIŁOŚĆ! A gdy zapomnisz o tym, mój Anioł znowu przyniesie ci dziecko - przyniesie ci ciebie samego, abyś mógł się ponownie odrodzić…. I tak wciąż – wciąż od nowa - kocham cię…. Bo JA JESTEM tobą a ty MNĄ – to jest MOJA WOLA…


Inne teksty dla duszy...
Statystyka:
Przeglądano: 4316
Ilość komentarzy: 0
Napisz recenzję Dalej
Koszyk
... jest pusty
Wydarzenia
Logowanie
Promocje

Zobacz wszystkie
Bestsellery
Kontakt
Tel
603-129-582
Godziny działania sklepu
Internet - 24 na dobę!
Recenzje
3594861 wywołań od 10 sierpień 2006