Muzyka Relaksacyjna Victor 11
zawartość Twojego koszyka
0 szt.  o wartości: 0,00 zł
Koszyk
Kategorie
Wyszukiwanie
Szukana fraza:
Przedział cenowy:
do
Nowości
Zobacz wszystkie
Producenci
Informacje
Aktualności
Nasze usługi
Aktualności
Prawdziwa historia - R.Rybacki   Data: 25 wrzesień 2006

Zdarzają się rzeczy w życiu człowieka na serio prawdziwe. Coś w środku umiera, aby coś mogło się narodzić - zupełnie jak w olbrzymim kole. W tym wszystkim jednak ważne jest, że odnajdujesz siebie - SIEBIE PRAWDZIWEGO - nie takiego jakim chcesz być lub jakim widzą Cię inni ludzie! Ale takiego jakim jesteś naprawdę! - ODNALEŹĆ SIEBIE PRAWDZIWEGO TO ODNALEŹĆ BOGA!...



Opowiem Ci pewną historię… i nie jest to historia zmyślona, czy napisana przez Mistrza duchowego. To historia bardzo prawdziwa...

Otóż dawno temu, pewien człowiek miał fantastycznego przyjaciela – tak myślał… Przyjaciel był tak bardzo „normalny” (pomimo, że był – może jest – księdzem) iż każda rozmowa z nim dawała nadzieję, wsparcie i otuchę. Potem założył rodzinę i bardzo chciał być „dobry jak chleb” (zwłaszcza dla innych…). Starał się, pracował, kochał …

Po pewnym czasie okazało się, że gdzieś popełnił błąd. Największy skarb i zarazem sens jego życia został mu zabrany – nie mógł już nawet widywać „owoców” swojego sensu życia nie mówiąc już o ich „spożywaniu”… Przepaść jaka się przed nim otworzyła wydawała się być nieograniczona. Z każdą chwilą, z każdym dniem, tygodniem miesiącem wpadał w coraz głębszą otchłań bezsensu… Ale Bóg postanowił dać mu „szansę’! Gdzieś, w bezkresnej ciemności życia pojawiło się maleńkie światełko…Rozpaczliwie zaczął poszukiwać „wyjścia”! Wówczas przypomniał sobie, że przecież ma przyjaciela!

Czym prędzej udał się do niego i poprosił o rozmowę. Na myśl o spotkaniu z nim po raz pierwszy od długiego czasu poczuł iskierkę radości. Chyba jest jeszcze coś / ktoś – jakiś drogowskaz, może nadzieja, że jeszcze nie wszystko stracone?...

Spotkali się. Ów człowiek z wielkim przejęciem opowiadał swojemu przyjacielowi o światełku, o nadziei jaką odczuł – opowiadał o tym, że przecież Bóg dał mu szansę!... Nagle zrozumiał… Jego przyjaciel zaprzeczył… Powiedział mu, że to nie Bóg, że to „jad” „trucizna” – powiedział mu, że taka nadzieja to nie pochodzi od Boga.

Po rozmowie ten człowiek nie chciał już żyć. Nie było przecież Boga, nie było nadziei, nie było światełka – była tylko jeszcze głębsza rozpacz i ból. Już nie płakał jak kiedyś, gdy wylewał ze łzami ból – teraz płakało jego serce – płakała dusza …

Jednak Bóg wciąż dawał mu szansę i gdzieś , ktoś „wykrzyczał” mu do wnętrza:

Po długim szukaniu tu i tam, W świątyniach i kościołach, Na ziemiach i w niebach, Wracasz wreszcie z powrotem, Zamykając krąg tam, skąd wyruszyłeś Do twojej własnej duszy. I zauważasz, że on, Którego szukałeś po całym świecie; Za którym wylewałeś łzy I do którego modliłeś się W kościołach i świątyniach, Na którego spoglądałeś Jako na tajemnicę wszelkich tajemnic Skrytą w chmurach, Że on jest najbliższy z najbliższych, Jest twoim wewnętrznym ja, Jest rzeczywistością twojego życia, Twojego ciała i twojej duszy. Jest to twoja właściwa istota. Pozwól jej się objawić, Wyrazić i działać.

Myślał o tym bardzo, bardzo intensywnie. Nawet nie zauważył, jak z każdym dniem, każdym tygodniem, miesiącem i rokiem pozwalał Bogu BYĆ coraz bardziej i coraz bliżej. Nie zauważył nawet, jak przekroczył granice religii i rzeczywistością jego życia stała się wiara…

Chyba zrozumiał… Przede wszystkim to, że żyje na ziemi dla siebie i tylko dla siebie… A chcąc być „dobry jak chleb” zapomniał o najważniejszym – zapomniał o sobie i o tym, że chciał „zabić” Boga… bo jak można kochać kogokolwiek nienawidząc siebie? Jak można przejawiać miłość odczuwając „niegodność” bycia z Bogiem lub w Bogu?

Być może daleka jeszcze przed nim droga. Ale jednego ten człowiek jest pewien – owe „światełko” w tunelu stało się jego Słońcem! A ten nowy dzień to czas doświadczania samego Boga!.. Bóg jest w nim, on jest Bogiem – malutką cząstką w całości i całością w malutkiej cząstce…

Każdy z nas – czy tego chce czy nie – jest Dzieckiem Boga i to ukochanym. Będąc nim już teraz ma wszystko, co najlepsze. Musi tylko chcieć to wziąć! Musi tylko i aż – POKOCHAĆ SIEBIE!... innej drogi nie ma.

Znam tego człowieka. Widuję go codziennie (zwłaszcza rano – przy goleniu).

Ten człowiek wciąż uczy się kochać siebie – wciąż na nowo, każdego dnia odkrywa inne oblicze miłości. Pozwala sobie na coraz więcej – bo wie, że pozwalając sobie – pozwala przecież Bogu!



Inne teksty dla duszy...
Statystyka:
Przeglądano: 3335
Ilość komentarzy: 0
Napisz recenzję Dalej
Koszyk
... jest pusty
Wydarzenia
Logowanie
Promocje

Zobacz wszystkie
Bestsellery
Kontakt
Tel
603-129-582
Godziny działania sklepu
Internet - 24 na dobę!
Recenzje
3594866 wywołań od 10 sierpień 2006