|
Czasami w życiu przychodzi sama refleksja - co dalej, jaki jest sens, czy warto?... itp... Stres, depresje oraz olbrzymie tempo życia nie ułatwiają nam odnalezienie tych najcenniejszych wartości... A czy wiesz, że są one w Tobie?
Pewnego dnia przybył do mnie Anioł. W swych dłoniach trzymał "zawiniątko”. W milczeniu, z kamienną twarzą podał mi je… Gdy rozchyliłem szal ujrzałem zmasakrowaną twarz dziecka…. Dziecka, które jeszcze żyło i.. patrzyło na mnie maleńkimi, świecącymi oczkami – nawet nie płakało… W tym momencie nieokreślony ból przeszył moje serce… moją duszę… mój umysł… Krzyk rozdarł wszechświat – całkiem w milczeniu! Bez słowa… Kim jesteś?... Boże! Jak takie „coś” może żyć?... Bóg uśmiechnął się i rzekł: - Spójrz uważniej! To przecież Ty. W ułamku sekundy całe życie przemknęło mi przed oczami… Przytuliwszy do piersi DZIECKO chciałem zniknąć, umrzeć, przestać istnieć…. - chciałem nie czuć…. Może to sporo czasu, może sekunda lub dwie – jakie to ma znaczenie, gdy określić się nie da czegoś, co jest sensem, miłością podobno a co nią nie jest…. - Bo jest! – powiedział Bóg – Życie jest sensem! Miłością! A Ty JESTEŚ - tym dzieckiem jesteś Ty – Ty, który jesteś owocem mojej MIŁOŚCI… Zrodziłem ciebie z najgłębszych otchłani mego serca! Ukochałem ponad wszystko – ukochałem ponad siebie, choć jestem Bogiem… teraz oddaję ci siebie, abyś ujrzał, co zrobiłeś…. Pojawiła się ciemność. Pojawiła się nicość, obojętność… chłód… Ale moje serce wciąż biło!!! - Przebacz!… - przenikliwy szept przeszywał mi wnętrze… dlaczego ja?... – bo tylko ty możesz to uczynić – przebaczyć sobie… - uśmiechnął się Bóg Otworzyłem oczy i…. Dziecko nadal patrzyło na mnie całkiem zdrowiutkie i uśmiechnięte! Wyciągnęło do mnie rączki i tak mocno wtuliło się we mnie… - już dobrze… dobrze… - tylko to potrafiłem powiedzieć… - Popatrz na Dziecko – powiedział Bóg - to Ja Jestem – Jestem Tobą a Ty jesteś mną! I nie ma takiej rzeczy na świecie, której bym dla ciebie nie zrobił! Pozwól mi tylko być i … kochać… Słowa Boga były moimi słowami – moje słowa były Jego… Cudowna Światłość i przyjemne ciepło przeniknęły przeze mnie. Tak oto urodziłem się po raz kolejny! Odrodziło się moje serce – moja dusza… Cudowny jesteś Boże! – uśmiechnąłem się w uczuciu szczęścia i ulgi… Gdziekolwiek będę szedł i cokolwiek robił proszę Cię, nie pozwól mi, by choć jedna łza spłynęła po policzku mego dziecka!... - Wiesz – wyszeptał Bóg – wystarczy tylko abyś kochał siebie , kochał siebie takiego jakim jesteś. Nic więcej. To jedyna droga, jaką możesz do mnie dotrzeć, bo tak naprawdę Ja wciąż byłem, jestem i … będę w tobie aż do skończenia, które nigdy nie nastąpi! Tak długo, aż będziesz czuł w najmniejszej cząstce swego jestestwa – swojej duszy - MOJĄ MIŁOŚĆ! A gdy zapomnisz o tym, mój Anioł znowu przyniesie ci dziecko - przyniesie ci ciebie samego, abyś mógł się ponownie odrodzić…. I tak wciąż – wciąż od nowa - kocham cię…. Bo JA JESTEM tobą a ty MNĄ – to jest MOJA WOLA…
Inne teksty dla duszy... |