|
To jeden z najpiękniejszych zbiorów liryków afirmacyjnych. W prosty a jednocześnie głęboki sposób Renata i Roman przekazują jedne z najcenniejszych wskazówek samorozwoju i duchowości. Niby taka zwyczajna - NIEZWYKŁOŚĆ... Zamieszczone tutaj teksty to wyjątkowy zbiór, który warto poznać.
BRAMA WSZECHŚWIATA
Próbowałeś dotknąć przestrzeni?
Nie wierzysz, że to możliwe
A jednak...
Brama do Wszechświata jest otwarta
Tylko otwórz oczy...
Zobacz ją! Zobacz Wszechświat!
To największy wysiłek,
Najcięższa praca
Gdy otrzesz pot z czoła
Poczujesz cierpienie
Własne i całej ludzkości
Odczujesz na sobie ciężar
Całego otaczającego świata
I wszystkich spraw z nim związanych
Wtedy spójrz!
Widzisz, że przekroczyłeś bramę
Bramę Wszechświata
Przecież była tu zawsze i...
Czekała na Ciebie
Teraz zrób coś!?
Wszechświat musi istnieć
My - ludzie nie zawsze...
* * *
DROGI
Zatrzymałam się nagle -
usiadłam na małym, przydrożnym kamieniu
zobaczyłam bowiem - drogi.
Dotąd szłam jedną, wybraną ścieżką
a - teraz kilka różnych dróg...
Jedna ma zakręt
Druga jest kręta
Trzecia wiedzie pod górę
Czwarta spływa w dół
Piąta niczym tunel - wąska, otoczona drzewami
Szósta jak pole - szeroka i przestronna...
Dlaczego nie widzę normalnej, prostej drogi?...
Boże! Chciałabym wiedzieć, którą iść
dalej, by nie zbłądzić
nie żałować
nie szukać innej...
Gdyby tak móc być ptakiem,
wzlecieć w niebo i zobaczyć
ten cel, swój prawdziwy cel
jak i właściwą do niego drogę...
Żeby nie zgubić się
w tym labiryncie Życia
- może jakiś Anioł poda nić?
* * *
Dzień jak ze snu
Siedzę na obłoku,
który porusza się delikatnie do przodu
Widzę z góry cały świat
A ja czuję się bezpiecznie, odważnie i zagadkowo...
Jestem przecież w niecodziennym miejscu,
W niespotykanym aucie
ale jednak jestem...
Jestem jak mgła w Afryce
Jestem jak żar słońca na Antarktydzie
Jestem jak Anioł w twoich zagubionych dniach
Jestem snem?
jawą?
czy właśnie Twoja
we wszystkich ciałach jakie mam?!
* * *
EDEN
Stoisz i patrzysz -
na świat, na ludzi
na horyzont...
Miesza się przeszłość z przyszłością
plamami utkana teraźniejszość.
Wszystko niczym kolorowa makata
wplecione nierozerwalnie ze sobą -
szczęście, łzy, słońce, deszcz,
praca, odpoczynek, nauka, zabawa
kłótnia, radość, zazdrość, nienawiść,
i te zwisające frędzle - jak
głupota ludzka i beznadziejność
.....................................................
Horyzont - złota nić,
wystarczy za nią pociągnąć
i lecą oczka: beznadziejność,
głupota, nienawiść, zazdrość,
radość, kłótnia, zabawa, nauka,
odpoczynek, praca, deszcz, słońce,
łzy, szczęście...
nareszcie koniec - nie ma nic,
teraz masz duży kłębek
- pełen kolorów, twoich marzeń
trzymaj go mocno
i... utkaj swój świat
EDEN - cud cudów.
Tu mieszka Bóg, Prawda, Miłość
i Przebudzenie!
* * *
GDZIE JEST MÓJ DOM?
Może gdzieś za rogiem ulicy
Albo w kieszeni?
Może śpiew
Może myśl
Może szept
Może głos, którego nie usłyszałem
Gdzie jest mój dom?
Na leśnej polanie
Nad brzegiem jeziora
Albo na łące
Szeptem słońca śpiewana ballada
Podpowie
Gdzie jest mój dom... ... ...
Poszedłem nagle gdzieś daleko...
W smutku modlitwy
Słyszałem głos
Jak światło mi mówił
Że mój dom
Jest...
Gdzieś
Tu
Blisko...
Nie ma ścian
Ani sufitu
Nie ma okien ani drzwi
Delikatnie woła
W rytmie życia...
To
Serce
To
Mój dom
Życie
Miłość
Bóg
Dom
...
* * *
Idę drogą i nie znam jej
Myślę niebem i... nic nie wiem
Czuję zmęczoną nogą
Cieniem drzewa śnię myśli niespełnione
Za horyzontem słońce woła
Śpiew ptaka uszom kołysze sen
A księżyc milczy
Spojrzeniem nieba widzę dzień
Który nigdy nie nastał
Niech się spełni! Niech myśl uleci wysoko
Jak nikt jeszcze nie był
W cieniu stworzenia
Cichym szeptem
Powiem wreszcie
Duszą - KOCHAM...
KOCHAM
* * *
Jeden dzień odszedł
Potem drugi, i trzeci...
Czas na skrzydłach wiatru niesiony
Wciąż śpiewa
O moich marzeniach
- jest przecież tyle do zrobienia!
Jak ptak ogromny do lotu się zrywam
- czy zdążę?
- czy prędzej noc mnie rzuci w ramiona...
Nim zamknę oczy
Wreszcie zaśpiewam
Sercem w nadziei
Że tam też jestem...
- jest przecież tyle do zrobienia...
* * *
Jenny
* * *
Jest coś
co każdy chciałby mieć na własność
doświadczać tego każdego dnia
upajać się tym do nieprzytomności
pływać w tym od rana do rana
bo na to się czeka
patrzy
pragnie
Więc patrzyłam na Ciebie
Czekałam aż mi to dasz
Pragnienie wzmagało swoją siłę
I... dałeś mi...
Mieściła się tylko w Twoich dłoniach
Mała, szklana, niepozorna kula
Wzięłam ją i otworzyłam
- blask światła otulił mnie całą
- serce przepełniło się miłością i radością
Ujrzałam bowiem - SZCZĘŚCIE
Ty też otwórz kulę
Twoja jest przecież inna...
* * *
ŁZA KSIĘŻYCA
Przez chwilę byłam nikim
wtopiona w nicość
zatraciłam czas i porządek rzeczy
To wiatr prowadził mnie za rękę
był taki ciepły a zarazem chłodny
dotykałam gwiazd i planet
rozumiałam wszystko nie mówiąc nic
nawet widziałam księżyca płacz...
Próbowałam coś zrobić, ale
każdy ma smutki, dni lepsze i gorsze
- tak szeptał mi wiatr
a on dużo wie...
Nagle zatrzymałam się, bo łza księżyca
zawisła na ramieniu jednej z gwiazd
niczym sopel lodu,
Była taka mała a zarazem wielka
To w niej, niczym w lustrze
zobaczyłam siebie i... wróciłam
Byłam "nikim" czy "wszystkim"?
Zresztą zapytam wiatr
przecież on tyle wie . . .
* * *
"MAŁOŚĆ RZECZY WIELKICH"
Chciałabym
małymi kroczkami
dotrzeć do wieczności
Chciałabym
małymi garściami
zebrać cały ocean
Chciałabym
małymi schodami
wejść na szczyt szczytów
Chciałabym
małym pragnieniem
kochać ogromnie świat
Chciałabym
małym oknem
wpuścić niekończące się szczęście
Chciałabym
małym spojrzeniem
zostawić Twój wzrok na zawsze
Chciałabym...
* * *
Myślałam, że mogę wygrać z czasem,
dogonić pędzące, białe konie
rozproszyć ciemne chmury
patrzeć długo na słońce
nosić siedmiomilowe buty
rozmawiać z drzewem, wiatrem, ptakiem
rozsiewać hektary optymizmu i szczęścia
pić nektar niekończącej się radości
mieszkać na najwyższym wzgórzu miłości...
Myślałam
Czekałam
Wierzyłam
Tymczasem opadły marzenia
jak liście...
- przydeptali je ludzie
- przysypał śnieg
Wstaję i patrzę przez okno
budzi się nowy dzień
tak piękny, jak nigdy dotąd
Zobaczyłam
Oniemiałam
Uwierzyłam
- to cud
- to właśnie nowe...
i pobiegłam dogonić czas.
* * *
Myśli i słowa
Rzucone w błoto
Ktoś poraniony
W myśli cierpieniem zmęczony
- oddycha
Jeszcze głęboko
- gdzie jesteś?
Pyta Bóg?
Cisza i milczenie - jakby słuch zaginął...
A czas płynie
I… nie wie o tym, co się naprawdę stało...
- tylko trochę boli...
NIENAWIŚĆ TRZEBA POKONAĆ!!!
Kurze zetrzeć z obrazu!...
- dzisiaj udawać tylko,
Że nic się nie stało...
To tylko zły sen!
NIE RZUCAJ PEREŁ MIĘDZY WIEPRZE!!!
* * *
MYŚLI
Chcę pozbierać myśli
poukładać je w całość
a jednak nie mogę –
są nieokiełznane
jak grzywy dzikich koni
wszędzie ich pełno
jak kłębiastych chmur
niekiedy są ciężkie
jak grube konary dębu
to znów lekkie
jak puch czy piórko
gdybym zamknęła je
w szufladkach
jak w katalogu alfabetycznym -
wybuchłaby cała biblioteka.
Więc niech będą
na wolności
rozwiane, nieuczesane
rozbiegane, szalone
moje - myśli.
* * *
Na dalekim, wzburzonym morzu
stała latarnia morska
Mieszkał tu staruszek z długą, siwą brodą
Codziennie wyglądał na jakiś statek
lecz nadaremno
Czekał też na ludzi
bez rezultatu
Jedynymi przyjaciółmi były myszy i szczury
Ulubionego szczurka nazwał Robinson
Ten jeszcze bardziej przywiązał się do swego pana
wiedząc jakby, że nosi dumne imię
Kto z nich jednak bardziej
był Robinsonem? - nie wiadomo...
Staruszek rozmawiał ze swoim ulubieńcem
wymyślali zabawy
śmiali się, płakali
i kochali... przyjaciele
O swej sile przypominało jedynie morze
dając sztormy, nawałnice
kiedy uspakajało się
czas jakby zatrzymywał się w miejscu
przerywany dzikim wrzaskiem mew...
Życie wydawało się monotonne
chociaż wypełnione było nadzieją
Pewnego dnia przypłynął statek
i zabrał starca lecz
bez Robinsona...
Oboje umierali z tęsknoty, żalu, bólu i pustki...
Każdy sam musi odnaleźć własne szczęście
to prawdziwe, a nie wyolbrzymione i
przerysowane nadzieją...
* * *
Na leśnej polance
małej dla ciebie
rośnie kwiat
wokół jest duża przestrzeń
dla niego
jego płatki różnobarwne
mówią o wszystkim
każdy płatek
to jakieś uczucie
miłość, radość, śmiech,
tęsknota, cierpienie, płacz
a w głębokim wnętrzu
medytacja nad istotą sensu
jego liście są różnokształtne
rozpostarte na cztery strony świata
Każdego dnia budzi się
i wita go z uniesieniem
Potem zasypia w ciszy
głębokiej i zasępionej nocy.
Dla tego kwiatka
ta polana to wieczność
cały świat.
Dla ciebie to tylko kawałek
mały wycinek ziemi
z niezauważalną roślinką.
Rozejrzyj się - gdzie ty jesteś
czy to nie jest
dla ciebie cały świat?
...................................
* * *
Niewdzięczna myśl i obraz zamglony
Głos sędziego porusza ściany
Zgubiony sen woła o pomoc
Ciągle śnię
I nie wiem, kiedy zadzwoni budzik...
Paciorkiem różańca przemijam dzień jeden i drugi
Nic się nie da okłamać...
Zagubiona myśl wciąż powraca
Mówi – JESTEM...
Nie chcę słuchać - bo to boli
Brak serca
Tylko obraz ubiera w sen zmęczony
(zakłamaniem)
- bo JESTEM
I... chociaż bym nie chciał... - będę...
Miłości owocem
Jak nie swoim
To... - BOGIEM...
* * *
Niewierność
Niewiara
Nienawiść
Nie...
Zaprzeczałem sobie i całemu światu
Mówiłem, czego mówić nie chciałem
Śniłem, czego śnić nie chciałem
W milczeniu krzyczałem pieśń
Najważniejszą
Najmilszą
- chyba tylko sercu
Bo
Zapomniałem
- co chciałem...
-
* * *
NORMALNOŚĆ...
Następna myśl stała się pierwsza
Najważniejsza
Czas nie posiadał litości
I kto teraz miał rację?...
Nie wiem i chciałbym się mylić
Słońcem rozpalić smutek
A śmiechem żal...
Miłością nienawiść...
Sumieniem zbrodnię...
Ale nie ja jestem sędzią!
Deszcz zmyje krew
Słońce wysuszy łzy
A niebo rozpali ogień
I...
Serce zakwitnie
Niczym kwiat
Którego kolor
Przypomni Ci najważniejszą rzecz
- normalność...
* * *
Pewnego dnia
przekroczyłam próg
jednak...
- nie usłyszałam skrzypiec konika polnego
- nie zobaczyłam krasnoludka, który mówił wesoło - dzień dobry -
- nie dotknęłam miękkiej chmurki
- nie przywitał mnie motylek, co siadał na moim ramieniu
- nie uśmiechnęło się do mnie słoneczko
- nie zaśpiewał dla mnie śliczny ptaszek
- nie czekał skrzydlaty koń
Spotkała mnie jedynie dorosłość
- nieciekawa rzeczywistość
- gwar ludzi
- bezbarwne tło
- deszczowe dni
- monotonna muzyka
Podniosłam więc czarodziejską różdżkę
i wróciłam do kraju -
z tysiąca i jednej nocy -
Ocal swoją dziecięcą fantazję...
* * *
POKÓJ SPEŁNIENIA
Wszechświat
Ziemia
Państwo
Miasto
Ulica
Ogród
Dom
Wszystko takie ogromne,
przerażająco niebezpieczne
dzikie, nieokiełznane
A ja... wchodzę do swojego pokoju
Odsłaniam zasłonę smutku, zła, rozczarowań
i... zostawiam ją za zamkniętymi drzwiami
Siadam na krześle uśmiechu i...
śmieję się
Kładę się na łóżku szczęścia i...
jestem szczęśliwa
Spoglądam przez okno radości i...
raduję się
Wyciągam rękę pragnienia i... Jesteś!
Właśnie Ty
Właśnie Teraz
Właśnie Tutaj
A Wszechświat - patrzymy na niego razem
już nie jest taki przerażający...
To tylko zachód słońca, Mały Książę i jego Róża...
* * *
POŁĄCZENIE
Patrzę na zegar
wciąż bije
i pędzi do przodu.
Jestem już zmęczona
a nawet przerażona
tym bezwzględnym Sędzią
Moje ciało
wykonuje ciągle jakieś czynności
Oczy widzą teraźniejszość
Mózg rozpracowuje przyszłość
Tylko moje myśli
podpowiadają sercu,
temu jedynemu narządowi,
które symbolizuje Życie
co robi moja dusza.
Tańczy daleko w przestrzeni
beztrosko, lekko, radośnie
Skacze po falach
ze szczęścia
Śpiewa motylom, ptakom, chmurkom
o miłości, namiętności, uczuciach...
Moja dusza
nie ma granic czasu
Ona płynie
razem z wiatrem,
słońcem, deszczem
żyje dla chwil,
które się zdarzają.
Poczekaj!
Zabierz również moje ciało.
To dopiero bezkres cudu!
* * *
Szukałem bursztynu
W bardzo gęstym lesie...
Szukałem pereł
Na szczytach gór...
Szukałem słońca
Gdzieś o północy...
Szukałem
Szukałem
Szukałem...
Gdy przestałem szukać
Pojawił się Anioł.
Przyniósł mi bursztyn, perły i...
Mnóstwo słońca!
Przyniósł mi jeszcze... maleńkie serce...
Cichym milczeniem i delikatnym rytmem
Zrodził
Największą MIŁOŚĆ!!!!!!!!!...........
Dziękuję Tobie -
- mój ANIOŁKU!
* * *
Szukam daleko i bardzo wysoko
Wytężam sen do granic możliwości
Oczy już mam zmęczone
Myśli z bałaganem wszechświata
Zgubiły się...
Głowa zmęczona opada na kolana
A sen uparty jeszcze milczy - nieskończonym oddechem
Wołam
- gdzie jesteś?
- kim jesteś?
- ile jeszcze?
Tylko mój Syn wiedzie myślą
I oddechem woła...
TATO!!??
- Kakuś?
- patrzę przed siebie
Nic nie widzę
Choć
Serce bije mocno
A łzy oczom kąpiel sieją...
To
Ja
To
Mój SYN
Szukałem daleko
A miałem
Tak blisko...
* * *
Wśród pożółkłych dni
Zobaczyłam Anioła
W rękach trzymał szal
Otuliłam się tym bezmiarem boskości -
Usłyszałam śpiew skowronka
Szum rozkwitającego czerwonego tulipana
To PAN tulił mnie!
Wśród pożółkłych dni
Poczułam głęboką
WIARĘ MIŁOŚĆ I NADZIEJĘ...
* * *
ZACZAROWANY OGRÓD
Chodź ze mną
pokażę Ci ogród -
zaczarowany zakątek świata
tu rosną drzewa,
które znają wszystkie mądre odpowiedzi
nawet ptaki siadają
na ich gałęziach i słuchają ich głosu...
Są krzewy większe, mniejsze
z pięknymi liśćmi i bogactwem owoców
one także szumią o niesamowitych
historiach i baśniach...
Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć
rozpościera się lawina kwiatów
tak różnych i tak kolorowych,
że oczu nie można oderwać
one również śpiewają cichutko
o ludzkim życiu...
Jest wreszcie trawa
dopełniająca całe to szczęście,
która czule otula stopy
i szepcze o miłości...
Trzymasz mnie za rękę?
- widzisz ten ogród - to dobrze,
bo to ja jestem twoim ogrodem
- zaczarowanym...
I nigdy nie puszczaj mojej ręki!
* * *
Założyłam różowe okulary
- zobaczyłam dziecinny świat
Założyłam niebieskie okulary
- zobaczyłam deszczowy świat
Założyłam zielone okulary
- zobaczyłam sielankowy świat
Założyłam żółte okulary
- zobaczyłam słoneczny świat
Założyłam czerwone okulary
- zobaczyłam ognisty świat
Założyłam brązowe okulary
- zobaczyłam jesienny świat
Założyłam pomarańczowe okulary
- zobaczyłam cukierkowy świat
Założyłam białe okulary
- zobaczyłam mleczny świat
Założyłam czarne okulary
- nie zobaczyłam nic
Kiedy spojrzałam własnymi oczyma
- ujrzałam po prostu świat w różnych kolorach...
* * *
ZWYCZAJNA NIEZWYKŁOŚĆ
Dzień
zwykły, zwyczajny dzień
Noc
zwykła zwyczajna noc
Dzień i Noc...
Noc i Dzień...
Jedno nie może istnieć bez drugiego
zwykła, zwyczajna kolejność rzeczy
A jednak...
Czy muszą być tak zwykłe, zwyczajne?
Jedna maleńka łza na Twoim policzku
jest taka niezwykła, niezwyczajna...
Jeden maleńki uśmiech na Twoich ustach
jest taki niezwykły, niezwyczajny...
Jeden maleńki dotyk Twojej dłoni
jest taki niezwykły, niezwyczajny...
Niby zwykłe, zwyczajne gesty
a jedno łączy się z drugim.
Tak jak Ja nie mogę istnieć bez Ciebie
a Ty nie możesz istnieć beze Mnie!
To dopiero jest nad Wymiar Nadzwyczajne.
Inne teksty dla duszy... |