Muzyka Relaksacyjna Victor 11
zawartość Twojego koszyka
0 szt.  o wartości: 0,00 zł
Koszyk
Kategorie
Wyszukiwanie
Szukana fraza:
Przedział cenowy:
do
Nowości
Zobacz wszystkie
Producenci
Informacje
Aktualności
Nasze usługi
Aktualności
Obudź się!   Data: 26 sierpień 2006

Żyjesz w świecie pełnym harmonii, bogactwa, miłości i szczęścia! Nie wiesz o tym? Pewnie dlatego, że śpisz! Już Ojciec De Mello w oparciu o duchowe prawdy w sposób zwyczajny i skuteczny o tym nauczał.



Obudź się!
Otwórz wreszcie oczy i spójrz - spójrz na siebie i otaczającą ciebie rzeczywistość!
Dosyć już letargu i bezsensownego snu!
Ciągle jesteś zajęty - zajęta wszystkimi sprawami tylko nie tymi, które są najważniejsze… Nieustanne narzekanie prowokuje cię wciąż do bezsensownego działania i determinacji. Widzisz dookoła siebie świat poza zasięgiem własnych myśli i kreacji - widzisz świat pełen wojen, destrukcji i śmierci. Dołujące wydarzenia i emocje tworzą dookoła ciebie ciemność, w której wciąż śpisz... Wiele braków i środków do życia wzbudza w tobie zawiść do tych, którym się powiodło. Dlaczego nie ty? Oni pewnie oszukiwali... kombinowali, naciągali...
A ty jesteś "uczciwy" i nie zasługujesz... nie zasługujesz aby mieć wszystko, czego pragniesz - zresztą twoje pragnienia są uwarunkowane, bo wciąż śpisz... myślisz, że uczciwością się jeszcze nikt nie dorobił i nic nie osiągnął - myślisz tak, bo wciąż śpisz. Przyjrzyj się światu i zobacz, że nie ma szczęścia wokół ciebie i w tobie samym. Czy wiesz, co jest tego przyczyną? Pewnie powiesz, że jest nią samotność lub ucisk, wojna, nienawiść albo ateizm. I będziesz miał rację - ale nie dlatego, że tak jest - ale dlatego, że wierzysz w to, co myślisz. Przecież wciąż śpisz... A jaka jest przyczyna braku szczęścia?: fałszywe przekonania, które gnieżdżą się w twojej głowie; tak bardzo rozpowszechnione, tak powszechnie uznawane, że nigdy nie przychodzi ci do głowy, by je podać w wątpliwość. Przekonania te powodują, że patrzysz na świat i na siebie w sposób zniekształcony. Twoje zaprogramowanie jest tak silne i presja społeczeństwa jest tak wielka, że dosłownie tkwisz w potrzasku i postrzegasz świat w taki właśnie zniekształcony sposób. I nie ma wyjścia, bo nawet nie podejrzewasz, że twój obraz rzeczywistości jest wypaczony, twoje myślenie jest błędne, a twoje przekonania są fałszywe.
Rozejrzyj się wokoło i popatrz, czy potrafisz znaleźć choć jedną osobę, która jest naprawdę szczęśliwa - to znaczy wolna od lęku, różnego rodzaju obaw, niepokojów, napięć i zmartwień. Miałbyś szczęście, gdybyś znalazł jedną taką osobę na sto tysięcy. To powinno doprowadzić cię do wniosku, że to zaprogramowanie i te przekonania, które dzielisz z tyloma innymi ludźmi, są podejrzane. Lecz ty także zostałeś zaprogramowany w taki sposób, by niczego nie podważać, by nie mieć wątpliwości; by po prostu zaufać założeniom, które narzuca ci twoja tradycja, kultura, społeczeństwo i religia. I tak zostałeś wyćwiczony, że jeżeli nie jesteś szczęśliwy, to obwiniasz siebie, a nie to swoje zaprogramowanie, nie idee i przekonania wyniesione ze środowiska swej kultury. Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że większość ludzi została poddana takiemu praniu mózgu, że nawet nie zdają sobie z tego sprawy, jak bardzo są nieszczęśliwi - podobnie jak człowiek, który śni, nie mając najmniejszego pojęcia o tym, że śni.

Gdy się obudzisz, zobaczysz świat prawie jak z bajki - piękny kolorowy i pełen radosnej miłości. Może teraz trudno ci w to uwierzyć, ale tak jest. Nie uwarunkowana spontaniczność powiedzie cię na wszystkie oceany błogości i szcześcia! A czy chcesz być szczęśliwy / szczęśliwa?
Zanim odpowiesz, zastanów się... chyba nie chcesz być tak naprawdę szczęśliwy / szczęśliwa. Pragniesz czegoś innego. Ściśle rzecz biorąc, nie chcesz być bezwarunkowo szczęśliwy. Jesteś gotów być szczęśliwy tylko wówczas, gdy osiągniesz swoje pragnienia, marzenia czy wyobrażenia związane z życiem, z inną osobą czy czymkolwiek innym.
Powinieneś w pełni zrozumieć swoje uwarunkowania - wówczas pojmiesz zasady wolnego i niezależnego szczęścia. Gdy się obudzisz ze swojego snu - gdy spojrzysz na świat swoimi wewnętrznymi oczyma, wówczas zrozumiesz. Nie potrafisz być szczęśliwy tak sobie, po prostu dla samego faktu; żądamy spełnienia jakichś tam warunków. Mówiąc dosadnie - nie potrafisz wyobrazić sobie, że można być szczęśliwym bez spełnienia tych warunków. Nauczono cię wiązać szczęście z ich występowaniem.
Zatem pierwsza rzecz, jaką powinieneś uczynić, jeśli chcesz się obudzić, to uświadomić sobie ten fakt. Jeśli pragniesz kochać, jeśli chcesz być wolny / wolna, jeśli tęsknisz za radością, pokojem i duchowością, to musisz to zrozumieć. To właśnie dlatego nie uwarunkowane szczęście jest czymś jak najbardziej praktycznym na świecie. Wiąże się to z duchowością. Nie ma nic bardziej praktycznego, ponieważ duchowość i wiara jest poza religią, wszelką dewocją czy pobożnością. Ten stan jest możliwy do osiągnięcia tylko przez wewnętrzne obudzenie. Spójrzcie na ludzi o zranionych sercach, na samotnych, spójrzcie na przerażonych, zagubionych, spójrzcie na konflikty uczuć w sercach ludzi, konflikty wewnętrzne i zewnętrzne. Przypuśćmy, że poszukaliście kogoś, kto znalazł sposób na pozbycie się tego wszystkiego. I co dalej? Czego mógłbyś się od takiej osoby nauczyć? Gdybyś nie spał - gdybyś był w pełni przytomny - to wiedziałbyś czego... twoja przytomność to świadomość. Świadomość rozszerzona i wolna od uwarunkowań otwiera przed Tobą bramę do pełnej realizacji twojej wewnętrznej natury - BUDZI W TOBIE BOSKIE DZIECKO, które kiedyś uśpiłeś. Przebudzenie Boskiego Dziecka w tobie zmienia twoje życie już na zawsze. Choć momentami doświadczałeś bliskości tego stanu, to i tak nie mogłeś go przyjąć za swój, bo myślałeś, że to urojenia i fikcja. Ale wiedz o tym, że tego typu urojenia i fikcja - że wszystko staje się dla ciebie możliwe - jest naturalną twoją rzeczywistością, która powróci jeśli pozwolisz sobie na obudzenie Boskiego Dziecka. Zauważysz wówczas, że naprawdę nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwych.
Nie musisz się niczego wyrzekać. Wyrzeczenie nie jest rozwiązaniem. Ilekroć usiłujesz się czegoś wyrzec, ulegasz złudzeniu. Co ty na to? Naprawdę ulegasz złudzeniu. Czego się wyrzekasz? Ilekroć wyrzekasz się czegoś, wiążesz się z tym na zawsze. Jeśli wyrzekasz się czegoś, to zrastasz się z tym na zawsze. Kiedy coś zwalczasz, wiążesz się z tym na wieki. Tak długo, jak z tym walczysz, tak też długo dajesz temu moc. Dokładnie taką moc, jak tę, którą wkładasz w tę walkę. Dotyczy to wielu dziedzin życia. Tak więc musisz "przyjąć" swoje demony, bo kiedy z nimi walczysz, to dajesz im siłę. Przyjąć nie znaczy się z nimi utożsamić - znaczy to, że jesteś świadomy ich pochodzenia. Twoje uwarunkowania nie są twoją prawdziwą naturą.
Czy nikt ci dotąd tego nie mówił?
Kiedy się czegoś wyrzekasz, stajesz się z tym związany. Jedynym sposobem, aby się z tego wyzwolić, jest poddać się temu. Nie wyrzekaj się niczego, poddaj się temu. Pojmij prawdziwą wartość takiego czy innego obiektu, a już nie będziesz musiał się go wyrzekać. Po prostu odpadnie to od ciebie. Ale oczywiście, jeśli tego nie dostrzegasz, jeśli nadal jesteś zahipnotyzowany czy uwarunkowany - jeśli śpisz, to uważasz, że nie będziesz szczęśliwy bez tego czy tamtego. Czego ci natomiast potrzeba? Bynajmniej nie tego, czego żąda tak zwana "duchowość", a mianowicie skłonienia cię do podejmowania ofiar i wyrzeczeń. To nic nie da. Ciągle pogrążony jesteś we śnie. Potrzeba ci nade wszystko rozumienia, rozumienia i jeszcze raz rozumienia. Jeśli zrozumiesz, pożądanie po prostu zniknie. Innymi słowy: jeśli się obudzisz, to pragnienie przestanie ci dokuczać.

Jedyny sposób przyjścia tobie z pomocą, to rzucić wyzwanie twoim ideom. Jeśli gotów jesteś słuchać i jeśli jesteś gotów podjąć to wyzwanie, pozostaje ci tylko jeszcze jedno do zrobienia. Ale w tym już nikt nie może ci pomóc. Czym jest ta najważniejsza ze wszystkich rzeczy? Jest to samoobserwacja. Nikt za ciebie tego nie może zrobić. Nikt ci nie poda metody.
Nikt też nie poda sposobu. W chwili, w której podpatrzysz jakąś technikę, staniesz się znowu zaprogramowany. Samoobserwacja - ogląd samego siebie - to rzecz bardzo ważna. To nie to samo, co zaabsorbowanie sobą. Zaabsorbowanie sobą, to zajmowanie się sobą. Jesteś wówczas sobą zainteresowany, zatroskany o siebie. Mówię natomiast o samoobserwacji. Co to jest? Oznacza to - tak dalece, jak to jest możliwe - obserwację wszystkiego, co jest w tobie i dookoła ciebie - tak, jak gdyby wszystko to przydarzyło się komuś innemu. Co oznacza to ostatnie zdanie? Znaczy ono, że powinieneś patrzyć na wszystko tak, jakbyś nie był z tym w żaden sposób związany.
Cierpisz z powodu depresji i lęków dlatego, że identyfikujesz się z nimi. Mówisz: "Jestem przygnębiony". Ale to nieprawda. Ty nie jesteś przygnębiony. Jeśli chciałbyś to wyrazić dokładniej, mógłbyś powiedzieć: "Doświadczam teraz przygnębienia". A ty potrafisz swój stan wyrazić zaledwie zdaniem: "Jestem przygnębiony". Nie jesteś przecież swą depresją. To tylko chytra sztuczka twego umysłu, dziwaczna iluzja. Sam wpakowałeś się w ten sposób myślenia, choć go sobie nie uświadamiasz. Jestem swą depresją, jestem swym lękiem, jestem swą radością, jestem swym wzruszeniem. "Jestem zachwycony!"
Z całą pewnością nie jesteś zachwycony. Może jest w tobie, akurat w tym momencie, zachwyt - ale poczekaj, to się zmieni, to nie będzie trwało wiecznie. Nigdy nic nie trwa wiecznie, wszystko się zmienia, wszystko podlega ciągłej zmianie.
Chmury nadchodzą i odchodzą, niektóre z nich są czarne, a niektóre białe, niektóre z nich są wielkie, a inne małe. Zstąp głębiej w tę metaforę. To ty jesteś niebem obserwującym chmury. Dla ludzi Zachodu stwierdzenie to jest szokujące. A przecież nie masz na to wpływu. Nie staraj się na nic wpływać. Nie zatrzymuj niczego. Patrz! Obserwuj!
Kłopot z większością ludzi polega na tym, że są straszliwie zajęci organizowaniem rzeczywistości, której nawet nie rozumieją. Zawsze coś ustalamy, organizujemy... Nigdy nie przyjdzie nam do głowy, że rzeczy nie potrzebują być organizowane. Naprawdę. To wielkie odkrycie. Rzeczy potrzebują jedynie zrozumienia. Jeśli je zrozumiesz, one się zmienią.
Rozszerz swoją świadomość.
Chcesz zmienić świat? A może byś zaczął od siebie? Może tak na początek dokonaj zmiany w sobie? Jak to osiągniesz? Przez obserwację. Poprzez zrozumienie. Bez żadnej ingerencji i oceny z twej strony. Ponieważ jeśli oceniasz, to nie możesz zrozumieć.
Jeśli powiesz o kimś, że jest "kłamcą", to w tym momencie skończyło się rozumienie. Przyczepiłeś mu etykietkę.
"Ona jest kłamcą" - w tym momencie przestałeś rozumieć. Dałeś jej etykietkę, a jeśli etykietka wyraża półtony twej aprobaty lub dezaprobaty, to jeszcze gorzej!
Jak zamierzasz zrozumieć to, co dezaprobujesz albo co aprobujesz w danej materii? Żadnych sądów, żadnych komentarzy, żadnych nastawień. Po prostu obserwacja, studia, ogląd bez pragnienia zmiany. Ponieważ jeśli pragniesz zmiany tego, co jest, na to, co powinno być - powinno być według ciebie - przestajesz rozumieć. Treser stara się zrozumieć psa, aby móc go nauczyć określonych sztuczek. Naukowiec obserwuje mrówki bez z góry określonego celu - poza samą obserwacją - po to, aby się o nich jak najwięcej nauczyć. Nie ma innego celu. Nie zamierza ich trenować, ani niczego od nich uzyskać. Jest nimi zainteresowany, chce o nich dowiedzieć się jak najwięcej. Takie jest jego nastawienie. W dniu, w którym uda ci się takie nastawienie osiągnąć, doświadczysz cudu. Zmienisz się - bez wysiłku i we właściwy sposób. Zmiana sama się wydarzy, nie będziesz jej musiał dokonywać. Ponieważ świadomość życia drzemie w tobie, w głębokich ciemnościach, cokolwiek jest złe, zniknie. A cokolwiek dobre, zostanie wyłonione. Doświadczysz tego, naprawdę.
To jednak wymaga umysłu zdyscyplinowanego. Mówiąc "dyscyplina" nie mam na myśli wkładu pracy, wysiłku. Mówię o czymś zupełnie innym. Czy kiedykolwiek przyglądałeś się uważnie sportowcom? Cale ich życie wypełnia sport, ale jakże są zdyscyplinowani. A spójrz na rzekę płynącą ku morzu. Tworzy brzegi, które ją zawierają. Jeśli jest w tobie coś, co podąża we właściwym kierunku, samo kreuje swą własną dyscyplinę. Staje się tak w chwili, w której zakażony zostajesz bakcylem świadomości. I to jest cudowne! Jest to najcudowniejsza rzecz na świecie. Najważniejsza i najcudowniejsza. Nie ma nic tak ważnego na świecie, jak przebudzenie. Nic! I oczywiście jest to także swego rodzaju dyscyplina.
Nie ma nic bardziej wspaniałego niż bycie świadomym. Czy chciałbyś żyć w ciemnościach? Czy chciałbyś podejmować działania nieświadom, mówiąc, nie wiedząc, co znaczą twe słowa? Albo czy chciałbyś widzieć rzeczy i nie uświadamiać sobie, na co patrzysz? Jak powiedział wielki mędrzec, Sokrates: "Życie nieświadome nie jest warte tego, by je przeżyć". To oczywista prawda. Większość ludzi nie przeżywa swego życia świadomie. Prowadzą życie mechaniczne, myślą mechanicznie - zazwyczaj cudzymi myślami - mechanicznie przeżywają emocje, mechanicznie działają, mechanicznie reagują. Czy chcesz zobaczyć, jak bardzo upodobniłeś się do maszyny? Gdy ktoś pochwali posiadaną przez ciebie rzecz, czujesz się zachwycony i dumny. I to z powodu tej właśnie rzeczy! Czujesz się z siebie dumny, słysząc taki komplement.
Rozbrojeni. Wszyscy powinni być rozbrojeni. To jest ostateczne wyzwolenie. W normalnym życiu dzieje się tak: naciskam guzik i jesteś "na górze", naciskam guzik i jesteś "na dole". I taki właśnie jesteś. Ilu znasz ludzi, na których nie działa pochwała i oskarżenie? To nieludzkie - mówimy. Ludzkie - to znaczy, że trzeba być trochę małą małpką, aby każdy mógł pociągnąć cię za ogon, a ty robisz to, co robić powinieneś. Ale czy to jest ludzkie?
Czy lubisz być w więzieniu? Czy lubisz być pod kontrolą? Ilekroć pozwalacie sobie na dobre samopoczucie, kiedy mówią wam, że jesteście O.K., tylekroć przygotujcie się na złe samopoczucie - z chwilą gdy powiedzą wam, że nie jesteście dobrzy. Dopóki żyjesz po to, by spełniać cudze oczekiwania, lepiej dobrze zważ, w co się ubierasz, jak się czeszesz i czy masz dobrze wyczyszczone buty. Krótko mówiąc, bacz na to, czy spełniasz każde ich cholerne oczekiwanie. I to ma być ludzkie?
To właśnie odkryjesz, gdy zaczniesz się obserwować. Będziesz przerażony! W gruncie rzeczy nie jesteś ani O.K., ani nie O.K. Możesz pasować do aktualnych nastrojów albo trendów mody! Czy to znaczy, że stałeś się O.K.? Czy to twoje bycie O.K. zależy od tego? Czy zależy od tego, co o tobie ludzie myślą? Ty nie jesteś O.K. i ty nie jesteś nie O.K., ty jesteś ty. Dla niektórych z was będzie to duże odkrycie. Wyrzuć ten cały bełkot z byciem O.K. i nie O.K., wyrzuć wszystkie te osądy i po prostu obserwuj, patrz. Dokonasz wielkich odkryć. Odkrycia te zmienią ciebie. Bez najmniejszego wysiłku. Warto spróbować.
Kiedy się na czymś zawieszasz, burzysz swe życie: kiedy się czegoś uczepiasz, przestajesz żyć. Dochodzisz do tego przez zrozumienie. Zrozum! Zrozum inne jeszcze złudzenie, to mianowicie, że szczęście nie jest tym samym, co ekscytacja, nie jest tym samym, co dreszcz emocji. Innym jeszcze złudzeniem jest wiara, że dreszcz emocji jest następstwem zaspokajania żądzy. Żądzę niosą ze sobą lęk i wcześniej lub później przeradzają się w przesyt. Jeśli wycierpiałeś wystarczająco dużo, to jesteś gotów to dostrzec. Karmicie się ekscytacją. To tak, jakby karmić wyścigowego konia samymi przysmakami. Dawać mu wino i ciastka. Nie karmi się w ten sposób wyścigowych koni. To tak, jakby żywić człowieka wyłącznie tabletkami. Nie napełnisz sobie nimi żołądka. Potrzebujesz dobrego, solidnego, pożywnego jedzenia i picia. Musisz to dobrze sam przemyśleć.
Kolejnym złudzeniem jest to, że ktoś inny może to za ciebie zrobić. Zbawiciel, guru, nauczyciel, psychoterapeuta. Nawet największy na świecie guru nie może wykonać za ciebie choćby pojedynczego kroku. Musisz go zrobić sam. To ty sam musisz tego dokonać. Nikt ci w tym pomóc nie może. To ty musisz strawić pożywienie, które zjadłeś, to ty musisz zrozumieć. Nikt nie może zrozumieć za ciebie. To ty musisz szukać. A jeśli tym, czego szukasz, jest prawda, to sam ją musisz odnaleźć. Nie możesz się opierać na nikim innym.
Inne jeszcze złudzenie polega na przekonaniu, że niezmiernie istotną jest rzeczą, aby być szanowanym, kochanym, docenianym, ważnym. Mówi się nawet, że posiadamy naturalną potrzebę bycia kochanym, bycia docenianym, potrzebę przynależności. To kłamstwo. Porzuć te złudzenia, a odnajdziesz szczęście. Mamy naturalną potrzebę dążenia do wolności, naturalną potrzebę kochania, ale nie bycia kochanym. Czasem na sesjach grup terapeutycznych napotykasz na bardzo pospolity problem: nikt mnie nie kocha, a zatem jak mogę być szczęśliwy?

Jedyna możliwość, by zmienić siebie polega na odrzuceniu naszego dotychczasowego sposobu rozumowania. Cóż oznacza ten sposób rozumowania?
Pomyślcie, jak jesteście zniewoleni przez rozmaite związki. Usiłujemy zmienić świat w taki sposób, aby utrzymać te związki, ponieważ świat ciągle im zagraża. Boję się, że któryś z przyjaciół przestanie mnie lubić, może zaprzyjaźnię się z kimś innym. Muszę ciągle utrzymywać swą atrakcyjność, bo chcę tą drogą zdobyć jakąś osobę. Ktoś wbił mi do głowy, że koniecznie potrzebuję jej lub jej miłości. Ale w rzeczywistości wcale jej nie potrzebuję. Nie potrzebuję niczyjej miłości, potrzeba mi tylko kontaktu z rzeczywistością. Potrzebne mi jest wydostanie się ze swego więzienia wdrukowanych mi poglądów i tych wszystkich fantazji; potrzebne mi jest przedostanie się do rzeczywistości. Rzeczywistość jest wspaniała, jest absolutnie zachwycająca.
Im bardziej będziesz starał się zmienić, tym gorzej będzie ci to wychodziło. Czy znaczy to, że pochwalam pewną dozę bierności? Tak, im większy stawiasz opór, tym większą nadajesz moc temu, czemu się opierasz. Jeśli jednak popłyniesz razem z wrogiem, pokonasz go. Jak walczyć ze złem? Nie poprzez zmaganie się z nim, ale poprzez zrozumienie. Zło zniknie, jeśli tylko zostanie zrozumiane. Jak walczyć z ciemnością? Nie przy pomocy pięści. Nie można przegonić ciemności z pokoju za pomocą szczotki, trzeba włączyć światło. Im usilniej walczysz z ciemnością, tym bardziej staje się ona dla ciebie realna, tym bardziej wyczerpiesz samego siebie. Jeśli jednak włączysz światło świadomości, ciemność się rozprasza. Kiedy czegoś się wyrzekasz, związujesz się z tym.

Potrzebujesz więc świadomości i pożywienia. Potrzebujesz pożywienia dobrego i zdrowego. Naucz się cieszyć solidnym pokarmem życia. Dobre jedzenie, dobre wino, dobra woda. Smakuj je. Strać rozum i dojdź do zmysłów. To jest dobre, zdrowe pożywienie. Przyjemność zmysłów i przyjemność umysłu. Poczytaj sobie dobrą książkę, jeśli sprawi ci to radość. Weź udział w dobrej dyskusji lub też pomedytuj. Takie zachowanie jest wspaniałe. Niestety ludzie powariowali i stają się coraz większymi nałogowcami, ponieważ nie potrafią cieszyć się życiem. Sięgają więc po coraz gorsze rozwiązania.
Gdybyśmy tak naprawdę odrzucili iluzje wraz z tym, co nam dają lub czego nas pozbawiają, bylibyśmy czujni. Konsekwencje niepodjęcia takiego działania są przerażające i nie do uniknięcia. Tracimy zdolność przeżywania miłości. Jeśli chcesz kochać, musisz na nowo nauczyć się patrzeć, a jeśli chcesz wiedzieć, musisz rzucić swój nałóg. Tylko tyle. Wyzwól się ze swej zależności. Rozerwij sieć, jaką omotało cię społeczeństwo dławiąc twe jestestwo. Musisz się uwolnić. Na zewnątrz wszystko będzie szło jak dawniej, ale pomimo iż nadal będziesz w świecie, nie będziesz już z tego świata. W głębi serca staniesz się wolny, w końcu całkowicie samotny. Twoja zależność od narkotyku całkowicie obumrze. Nie musisz iść na pustynię, jesteś pośród ludzi, ciesz się ich obecnością. Nie mają już jednak władzy nad tobą, która pozwala im uszczęśliwiać lub unieszczęśliwiać ciebie. To właśnie oznacza samotność. W takim odosobnieniu twoja zależność obumiera. Rodzi się zdolność do miłości.
Jakiego rodzaju uczucia doznajesz, gdy zdarza ci się obcować z naturą albo kiedy pochłonięty jesteś pracą, która cię fascynuje? Albo kiedy, tak naprawdę - w atmosferze otwartości i bliskości - rozmawiasz z kimś, czyje towarzystwo sprawia ci radość, choć wzajemnie nie uzależniacie się od siebie? Jakiego rodzaju uczucia wówczas żywisz? Porównaj te uczucia z tymi, które pojawiają się w tobie, gdy zwycięsko wychodzisz z jakiejś kłótni, wygrywasz wyścig, stajesz się popularny lub kiedy wszyscy ci przyklaskują. Te ostatnie uczucia nazywam ziemskimi. Poprzednie nazywam uczuciami duszy.
Wielu ludzi zdobywa świat, zatrącając swą duszę. Wielu ludzi wiedzie puste, bezduszne życie, ponieważ karmią się popularnością, uznaniem, pochwalą: "Ja jestem O.K.", "ty jesteś O.K.", "spójrzcie na mnie!", "zwróćcie uwagę na mnie!", "docencie mnie!". Rządzenie, siła, zwycięstwo w wyścigu. Czy i ty się tym karmisz? Jeśli tak, to jesteś trupem. Zatraciłeś duszę. Posilaj się czymś innym, pożywniejszą substancją. Wtedy ujrzysz przemianę. Czyż osiąganie tego celu nie uczyniono zadaniem całego twego życia?
Obudź się! Otwórz oczy i nie szukaj daleko czegoś, co jest bardzo, bardzo blisko...


Po długim szukaniu tu i tam
w świątyniach i kościołach
na ziemi i w niebach
wracasz wreszcie z powrotem
zamykając krąg, skąd wyruszyłaś...
do Twojej własnej duszy
i zauważasz, że On
którego szukałaś po całym świecie
za którym wylewałaś łzy
i do którego się modliłaś
na którego spoglądałaś jako
na tajemnicę wszelkich tajemnic
skrytą w chmurach
- że On jest Najbliższy z najbliższych
jest Twoim wewnętrznym JA
jest rzeczywistością Twojego życia
Twojego ciała i Twojej duszy
Jest to Twoja właściwa ISTOTA

POZWÓL JEJ SIĘ OBJAWIĆ...



Inne teksty dla duszy...
Statystyka:
Przeglądano: 2996
Ilość komentarzy: 0
Napisz recenzję Dalej
Koszyk
... jest pusty
Wydarzenia
Logowanie
Promocje

Zobacz wszystkie
Bestsellery
Kontakt
Tel
603-129-582
Godziny działania sklepu
Internet - 24 na dobę!
Recenzje
3594861 wywołań od 10 sierpień 2006